BIP

TEATRALNE POPOŁUDNIE DLA DZIECI I RODZICÓW: PODRÓŻE GULIWERA


Już wkrótce Scena Lalek „Bajka” Teatru w Czeskim Cieszynie wystawi w Skoczowie w języku polskim spektakl „Podróże Guliwera”, w reżyserii Jiřího Hajdyla. 

Zapraszamy 3.11. godz. 15:00!

Organizator: MCK „Integrator”.

Dokonanie rezerwacji lub zakupu biletów możliwe jest przez Internet (www.teatrelektryczny.pl) lub w kasie kina (kasa czynna jest codziennie, na godzinę przed każdym seansem/wydarzeniem odbywającym się w Teatrze Elektrycznym). Zapraszamy: MCK TEATR ELEKTRYCZNY, ul. Mickiewicza 3, tel. 33 853 32 31.     

 

oto wywiad z twórcami, ze strony Teatru w Cz. Cieszynie: https://blog-tdivadlo.cz/article/163/podrozujemy-po-swiecie-lalek

„Podróże Guliwera” Jonathana Swifta posłużyły Panu przy tej inscenizacji jedynie za inspirację czy zamierza Pan zrobić wierną adaptację tej książki? 

Myślę, że Swift nie napisał zwykłej powieści przygodowej, ale posłużył się satyrą, by coś uświadomić odbiorcom. To też będzie mój cel, mam jednak świadomość, że widz, do którego kieruję spektakl, jest dzieckiem. Dlatego też charakter satyry zastosowanej w naszym spektaklu jest bardzo prosty. Na pewno nie sposób dokładnie przenieść „Podróży Guliwera” na scenę teatralną, bo jest tam ogrom różnych przygód i historii. Posłużyłem się więc teatralnym skrótem, przy czym nie wybrałem z tej książki najbardziej znanych historii. Chciałbym zaskoczyć widzów i mam nadzieję, że nasze pomysły spotkają się z ich aprobatą. 

 Jak Pan już wspomniał, „Podróże Guliwera” to nie tylko bajka o niesamowitych przygodach, ale też powieść z kluczem, w której autor zawarł aluzje do obyczajowości brytyjskiej początku XVIII wieku. Swift odwołał się do kondycji ówczesnej polityki i sądownictwa, stworzył satyrę atakującą kumoterstwo, arogancję władzy, intrygi itd. Czy Pańskie przedstawienie także pójdzie tym tropem? 

Myślę, że ta kondycja polityki i zachowania ludzi niewiele zmieniły się od XVIII wieku. Może nie ma już szlachty, ale namiętności, jakie kierują ludźmi, są ciągle takie same. Egoizm, skłonności do knucia intryg, łamanie prawa przez polityków – wciąż aż za dobrze to znamy. Jednocześnie naprawdę nie chciałbym, by dzieci wychodziły z teatru z poczuciem, że żyją w złej i brzydkiej rzeczywistości. Przecież „Podróże Guliwera” opowiadają historię naprawdę sympatycznego człowieka, który odwiedził wiele niezwykłych krain. Chcielibyśmy za pośrednictwem naszego spektaklu wyrazić podziw dla tej różnorodności i wskazać odbiorcom, że powinni być tolerancyjni i otwarci na inność. Takie otwarcie na drugiego człowieka czy inną istotę możne nas wzbogacić lub nauczyć czegoś nowego. Najgorzej jest bowiem założyć, że inne jest na pewno złe. 

Myślę, że Swift nie napisał zwykłej powieści przygodowej, ale posłużył się satyrą, by coś uświadomić odbiorcom. To też będzie mój cel, mam jednak świadomość, że widz, do którego kieruję spektakl, jest dzieckiem.

Właśnie skończył Pan angaż w Teatrze Lampion w Kladnie. Czy to oznacza, że otwiera się Pan na częstszą współpracę z „Bajką”? 

To zależy od tego, jak wypadną „Podróże Guliwera” (śmiech). Jednak oczywiście chciałbym tu powracać. Najbliższy sezon mam już zaplanowany, a co będzie dalej, czas pokaże. 

W Pańskim przedstawieniu zagra pięciu aktorów, ale postaci naliczyłam kilkanaście. Oznacza to, że jeden odtwórca zagra kilka ról. Jak aktorzy odnaleźli się w tym projekcie, który niewątpliwie jest dla nich wyzwaniem? 

Potencjałem teatru lalkowego jest to, że takie rozwiązania są możliwe. Na to pytanie odpowiedziałbym tak: drodzy widzowie, przyjdźcie i przekonajcie się na własne oczy, jak aktorzy sobie z tym radzą. Moim zdaniem pięknie dali sobie radę. Zawsze podoba mi się, gdy aktor bardzo nie gra i na scenie jest możliwie naturalny, do pewnego stopnia jest tam sobą. Odpowiedzialna za projekt scenografii i lalek Tereza Bartůňková wymyśliła scenografię z jednej strony prostą, a z drugiej surową – nie zależało nam na dosłowności, wiele zdarzeń widzowie muszą sami sobie dopowiedzieć, używając wyobraźni. 

Na pewno w tym wyzwaniu wspierają aktorów dobre stylizacje, kostiumy i oczywiście lalki. Jeśli chodzi o rodzaje lalek, postawiliśmy na różnorodność, więc aktorzy animują pacynki, marionetki, kukły, manekiny, maski i różne inne przedmioty. Książka Jonathana Swifta opowiada o podróżach, dlatego zdecydowaliśmy się też podróżować po świecie lalek i wybrać do spektaklu bogatą ich reprezentację. Myślę, że teatr lalkowy jest idealnym miejscem do adaptacji „Podróży Guliwera” i mam nadzieję, że nasza inscenizacja przypadnie do gustu zarówno dzieciom, jak i ich opiekunom.

10 / 10 / 2019

Małgorzata Bryl-Sikorska